Losowy tekscik:



- Dobrze, że mnie obudziłaś -podziękowałam.
Skulona w pościeli, leżałam bez ruchu cichutko. Moje przerażone oczy wędrowały wylęknione po sali, nieokreślone lęki czaiły się w pobliżu wyczuwalne, straszyły.
- Przecież jestem bezpłodna -uczepiłam się tej myśli z ulgą, jakbym dalej ukształtowała na jawie senną rzeczywistość.
Na salę weszła po cichu pielęgniarka, posiedziała przy mnie przez chwilę, jakby było po trzęsieniu nieba. Bywają śmierci, które wstrząsają wszechświatem.
Tylko tyle, a może aż tyle poskładałam razem z różnych opowiadań. Najwięcej dowiedziałam się od cioci Jakubowej i cioci Oldze.
Zaczekałam po lekcjach na Janka, powiedziałam, amen.WOLA BOGA i wola człowieka zaczną stanowić jedno!
Dorota podeszła i dotknęła lekko mojego ramienia, wróciłam na ziemię. Dopiero traz usłyszałam bicie klasztornych dzwonów, dzwoniły jak kiedyś tamte we śnie, kiedy to przyszła do mnie po raz pierwszy zapamiętał. Ciocię Jakubową też mówili Jakubowa, chociaż nie była własnością starego Jakuba, wyjątkowo był rozmowny owego wieczora. Widać po nim było, że też sę cieszy, że znowu jest z nami.
Ciągle wracał w swoich opowieściach. Rodzina mieszkała we własnej, zabytkowej kamienicy przy głównym rynku miasta.
- Wiesz, Bożena -powiedziałam prawie z płaczem.
- Jak masz na imię? -zapytała rozmawiająca z nami zakonnica, patrzyła na mnie pytająco.
- Miałam kilka snów, mama do mnie w snach przychodziła...
Urwałam, a Bożena więcej nie pytały, zasypiały jedna po drugiej.
Zabrałam spod poduszki piżamę iposzłam do łazienki, długo stałam pod gorącym prysznicem. Zwinięta w kłębek, skuliłam się potem w swoim łóżku pod kołdrą, jakbym się na powrót chciała stać embrionem. Na drugi dzień nauczyciel przyszedł na lekcję z opatrunkiem na głowie. Spod przylepionego plastrami opatrunku, widać mu było wygoloną na ciemieniu tonsurę.
-O! W kółko golony, jeszcze księdzem zostanie -skomentował półgłosem Janek.