Losowy tekscik:



- Sikać mi się chce.
- Jasne, jasne...
- Sikać mi się chce.
- Jasne, jasne...
- Sikać mi się chce -powtórzyłam głośniej i szarpnęłam lekko kierownicą.
Zatrzymał samochód, poszedł i stanął ze mną pod tą jemiołą, rosła całymi kilometrami na przydrżnych drzewach.
- Postawiłaś na swoim? Zadowolona?
- Ciii! -wyszeptałam. -Słyszy?
- Nie słyszy.
- Nie słyszy? Jak może nie słyszeć? Przecież tak wyraźnie słychać.
- Powiedziałam, żeby wszystko było girlandami kolorowych żarówek, ustrojonymi w kokardki gałązkami, blaszanymi wisiorkami, dzwoneczkami.
Wiatr leniwie tym wszystkim kołysał, pobrzękiwały cichutko dzwoneczki, nawet miłe to wszystko było, nastrój niedzielnego popołudnia... Chwila ulotna światłem iskrzyła, świat śnił na jawie, bajka się śniła... No, tak to mniej więcej jest, dodał:
- Jaką kto bronią wojuje, od takiej ginie, musiał ponieść karę.
- Musiał?
- Musiał!